Nawracająca choroba obturacyjna koni (RAO) (dawniej COPD)

Choroby układu oddechowego koni stanowią ogromny problem. Po zaburzeniach ortopedycznych są drugą najważniejszą przyczyną niewydolności wysiłkowej u tego gatunku. U młodych zwierząt najczęstsze są choroby płuc i górnych dróg oddechowych powodowanych przez czynniki zakaźne, takie jak bakterie czy wirusy. U koni starszych powyżej 7 roku życia częstszą przyczyną są stany alergiczne. Organizm konia z wiekiem uczy się zwalczać drobnoustroje chorobotwórcze, jego układ odpornościowy staje się silny, wówczas największym zagrożeniem są stany kiedy układ odpornościowy zbyt silnie reaguje na mało istotne czynniki. Takim czynnikiem dla koni trzymanych w stajniach okazują się być pleśnie i kurz organiczny, znajdujący się w sianie, słomie, owsie, a więc i w całym środowisku stajennym. Chorobą płuc z którą najczęściej się spotykamy u koni zarówno rekreacyjnych jak i sportowych w średnim wieku jest RAO (czyli z ang.: Recurrent airways obstruciton) dotychczas nazywaną COPD. ( z ang.: Chronic obstructive pulmonary disease) jest to zaburzenie podobne do ludzkiej astmy. Badania przeprowadzone do tej pory wskazują iż RAO jest chorobą dziedziczną, oznacza to że chore konie nie powinny być używane w hodowli.

W przebiegu tej choroby koń męczy się szybko, kaszle, pojawia się u niego białawy wyciek z nozdrzy. Czasami dochodzi nawet do tego, że koń ma silną duszność, nawet, kiedy stoi spokojnie w boksie. Do charakterystycznych objawów należy także pojawienie się z czasem tzw. rynienki oddechowej, czyli wyraźnie odgraniczonej partii mięśni brzucha, które zaczynają intensywnie pracować kiedy koń ma duszność.

Objawy zaawansowanej choroby bywają dramatyczne, trudno wtedy ją przeoczyć. Często jednak początkowe stadium jest ignorowane przez właściciela, tłumaczymy sobie, że koń się przeziębił, ma katar, albo, że kaszel od czasu do czasu to nic groźnego…

Niestety koń rzadko kiedy zaziębia się tak jak człowiek, i nie cierpi tak jak ludzie na katar. Jakakolwiek wydzielina z nosa inna niż przezroczysty śluz powinna zwrócić naszą uwagę. Jeżeli, koń zaczyna kaszleć musi mieć już „poważne” powody, ponieważ jego drogi oddechowe w przeciwieństwie do ludzkich o wiele rzadziej reagują kaszlem na niewielkie zanieczyszczenia powietrza czy zalegającą w ich świetle wydzielinę. Zdarza się, że nawet ciężko chore konie wcale nie kaszlą.

RAO jest chorobą na tle alergicznym i dlatego jest podobna do ludzkiej astmy. W większości przypadków jest to uczulenie na zarodniki pleśni, w które niestety obfituje środowisko stajni długo składowane siano, słoma, owies. Tysiące drobinek kurzu, które widzimy w powietrzu stajennym zawierają ogromne ilości zarodników pleśni, i toksycznych produktów przemian bakteryjnych, które obciążają układ oddechowy koni i prowadzą do powstania alergii. Podczas ścielenia koń obecny w stajni wdycha za każdym oddechem 12 milionów szkodliwych cząsteczek kurzu. Już sama ilość wdychanych zanieczyszczeń powoduje, że układ oddechowy koni nie jest w stanie samoistnie się oczyszczać.

U niektórych koni dołącza się również reakcja alergiczna na pyłki roślin, co stwarza problem nawet, jeśli koń jest na świeżym powietrzu.

Nie mamy niestety możliwości dokładnego zróżnicowania alergenu, testy skórne i pomiary przeciwciał we krwi u koni dają słabe rezultaty. Nie wiemy dlaczego niektóre konie chorują a inne nie, ale istnieją dowody na to że jest to choroba po części dziedziczna i że ciężkie infekcje w młodym wieku predysponują konia do zachorowania na RAO w przyszłości.

U chorego konia po zetknięciu się z alergenem dochodzi do skurczu oskrzeli (stąd duszność i kaszel), zwiększonego wydzielania i zmiany lepkości śluzu w dolnych drogach oddechowych. To naturalny mechanizm, który ma spowodować częściowe zamknięcie światła dróg oddechowych aby szkodliwe cząsteczki nie dostawały się do pęcherzyków płucnych, niestety to również utrudnia oczyszczanie dróg oddechowych i wymianę gazową. Niektóre zmiany, jeśli koń ma ciągłą styczność z alergenami, stają się z czasem nieodwracalne. Z każdym atakiem duszności zmniejsza się powierzchnia oddechowa płuc, ściany oskrzeli ulegają pogrubieniu, a pękające pęcherzyki płucne tworzą ogniska rozedmy.

Jak sprawdzić czy mój koń jest chory na RAO??

Jeżeli obserwujesz u swojego konia takie objawy jak kaszel, wypływ z nosa, duszność, należy jak najszybciej wezwać lekarza weterynarii. Lekarz musi wykluczyć zapalenie płuc na tle bakteryjnym czy wirusowym. Trzeba jednak pamiętać, że RAO często bywa powikłane przez infekcję bakteryjną, ponieważ u cierpiących na tą chorobę koni odporność układu oddechowego jest obniżona a w stagnującej w drogach oddechowych wydzielinie namnażają się bakterie. Następnie powinno przeprowadzić się badanie endoskopowe dróg oddechowych i pobrać próby z tchawicy a jeśli duszność jest nieznaczna, z oskrzeli. Pobieranie prób z samych oskrzeli i pęcherzyków płucnych pozwala wykryć najmniejsze zmiany i wczesne stadium choroby. Oba rodzaje badań można przeprowadzić na miejscu w stajni. W pobranych próbach oznacza się ilość komórek świadczących o zapaleniu i wykrywa obecność bakterii. Na tej podstawie dobieramy schemat leczenia i możemy określić jak bardzo zaawansowana jest choroba.

Czasami pomocne jest także wykonanie zdjęcia rentgenowskiego klatki piersiowej możemy wówczas określić jak duża powierzchnia płuc uległa zniszczeniu.

Jak zapobiegać i leczyć RAO

Najlepszym lekarstwem w przypadku tej choroby jest odizolowanie konia od alergenów. Pomimo stosowania leków bez zmiany warunków w środowisku konia nie nastąpi poprawa lub będzie ona tylko chwilowa. Czasem wystarcza jedynie zmiana warunków i żadne leczenie farmakologiczne nie jest konieczne. Musimy jednak zawsze pamiętać, że nasz koń jest uczulony do końca życia i jeśli nie ma objawów choroby to w każdej chwili, jeśli zetknie się z alergenem choroba powróci. Pomiędzy zaostrzeniami choroby koń może wydawać się zupełnie zdrowy. Jest to tak zwany okres remisji. Choroba często ma charakter sezonowy i mimo naszych starań i zapewniania najlepszych warunków stajni zwierzę dotknięte RAO może wykazywać raz na rok lub częściej różnego stopnia niedyspozycję oddechową. Niestety ataki choroby mogą z roku na rok przybierać na sile.

Rozwiązaniem doskonałym dla chorych koni jest postój na pastwisku 24 godziny na dobę. Wystarczy, bowiem kilka minut ekspozycji konia na alergen żeby pojawiły się już zmiany chorobowe. Jednak nie każdy może zapewnić swojemu podopiecznemu takie warunki. Większość koni jest użytkowanych przez cały rok dzięki krytym ujeżdżalniom, co kłóci się z ich postojem na pastwisku. I wreszcie, niewielu właścicieli chce się „pozbyć” swojego pupila i wywieźć go na mazurskie łąki.

Z tego powodu zaczęto badać alternatywne do tradycyjnego, opartego na słomie, sianie i owsie, sposoby utrzymania konia. Okazało się, że w ten sposób potrafimy zmniejszyć zapylenie prawie czterokrotnie, w stosunku do chowu tradycyjnego. Należy jednak pamiętać, że utrzymanie konia na pastwisku to zmniejszenie zapylenia szesnastokrotne i może być nieocenione w przypadku zaostrzenia objawów.

Możliwe jest, zatem zapewnienie, co najmniej dobrych warunków choremu koniowi nie rezygnując ze stajni.

Niestety musimy mieć świadomość tego, że boks naszego konia to tylko część stajni i jeśli nie uda nam się zmienić postępowania we wszystkich boksach nasze działania mogą być niewystarczające. Niemniej jednak powinno się spróbować.

Jeśli obsługa stajenna będzie chociażby wyprowadzać naszego konia podczas zadawania siana czy ścielenia to już znacznie poprawi jego samopoczucie.

Zmiany w środowisku konia, czyli jego boksie opierają się na wyeliminowaniu zapylenia związanego z paszą i ściółką a także zapewnieniu odpowiedniej wentylacji.

Dobrą alternatywą dla słomy są trociny bezpyłowe, podwyższają one, co prawda koszt miesięcznego utrzymania, ale w tej chwili w Polsce są najprostszym rozwiązaniem. Jeżeli mamy dostęp do takich surowców jak ścinki kory sosnowej stanowią one również wspaniałą ściółkę dla chorych koni, pod warunkiem, że zwierzę nie będzie podjadało ściółki grozi to, bowiem niebezpiecznymi kolkami. Pomocne bywają także specyfiki oczyszczające ściółkę z amoniaku i innych zanieczyszczeń.

Zastąpienie paszy treściwej komercyjnie dostępnymi paszami bezpyłowymi jak musli czy granulaty daje dobre wyniki, ale powinno być wprowadzane stopniowo. Niekiedy wystarczy też mieszanie owsa z mokrymi otrębami czy gotowanym siemieniem lnianym.

Uporanie się z pylącym sianem jest chyba największym problemem. Zalecane płukanie siana nie ma nic wspólnego polewaniem go wodą z konewki. Oczywiście minimalnie ogranicza to pył, ale na pewno nie jest wystarczające dla uczulonego konia. W celu rzeczywistego odpylenia siana powinno ono być moczone przez minimum 30 min. Przy czym woda po każdej porcji siana razem musi być zmieniona. Istnieje jednak kilka problemów z tym związanych. Po pierwsze w ten sposób przygotowane siano traci bardzo dużo wartości odżywczych, po drugie w większości przypadków nie smakuje koniom i zalega w boksie stanowiąc istotne zagrożenie dla układu pokarmowego konia. Pomijając już sprawę mrozów i niezadowolonej obsługi stajennej. W tej chwili istnieje szereg granulowanych produktów zastępujących siano. Ich wadą jest niestety to, że koń nie może podjadać ich sobie przez większość dnia tak jak to robi jedząc siano. Dla koni jest to ważny rytuał, dzięki któremu uspokajają się, zapobiega to także tworzeniu się wrzodów żołądka, co jest powszechnym problemem u tego gatunku. Najlepszą alternatywą dla siana jest w tej chwili kiszonka. Należy jednak zapewnić koniom jak najwyższej jakości paszę, skarmiać zawartość tylko nienaruszonych opakowań, i to w ciągu pięciu dni. Na wszelki wypadek dobrze jest także zaszczepić konie przeciwko botulizmowi, zatruciu powodowanym przez bakterie rozwijające się w źle przygotowanej kiszonce. W Polsce do tej pory nie ma na rynku kiszonki przygotowanej specjalnie dla koni.

Leczenie farmakologiczne jest ostatecznością, ale szczególnie w pierwszej fazie od wykrycia choroby bywa konieczne. Lekami, który faktycznie leczą chore płuca przy RAO są sterydy (hormony o silnym działaniu przeciwzapalnym), inne leki działają jedynie pomocniczo!

Podawanie sterydu ogólnie jest wskazane przy zaawansowanych objawach, ilość podanego leku i częstość zależy od stanu pacjenta i jest określana przez lekarza weterynarii. Skutki uboczne podawania sterydów u koni to w skrajnych przypadkach ochwat, a przy długotrwałym leczeniu zaburzenia pracy nadnerczy, które naturalnie wydzielają te substancje w organizmie. Takie objawy uboczne są jednak niezwykle rzadkie i konie o wiele lepiej znoszą terapię sterydami w porównaniu z ludźmi. Podanie sterydu często ratuje życie konia, który może nawet się udusić przy ataku RAO. Jeśli chcemy leczyć płuca w przebiegu RAO jedynym lekiem który odwraca reakcję alergiczną, zgrubienie ścian oskrzeli, i wytwarzanie lepkiego śluzu jest niestety steryd. Ponadto stosuje się leki rozszerzające oskrzela, leki upłynniające śluz i czasem przy powikłaniach antybiotyki. Nie powinno się jednak stosować leków rozszerzających oskrzela jako jedynego leku, przestają one bowiem szybko działać powodują też, że szkodliwe alergeny dostają się wprost do bezbronnych pęcherzyków płucnych.

Mało rozpowszechnioną w Polsce, ale świetną metodą leczenia u koni ze średnim nasileniem objawów jest leczenie wziewne. Jest to analogiczne leczenie, jakie stosuje się u ludzi cierpiących na astmę. Obecnie istnieje możliwość kupienia skonstruowanych specjalnie dla koni inhalatorów ich ceny wahają się od 300 zł (www.equinehaler.com) do 2000 zł (equine aeromask www.breatheazy.co.uk ) egzamin zdają również dziecięce inhalatory np.: Babyhaler (ok. 70zł) dostępne w większych aptekach.

Leki mogą być podawane drogą nebulizacji czyli długotrwałej inhalacji (tylko maski) jak i za pomocą ludzkich aerozoli wziewnych, najczęściej stosowanych przy astmie. Za pomocą tych urządzeń możemy podawać miejscowo działające sterydy (ceny od 11 zł do 200zł) i leki rozszerzające oskrzela (9 zł do 300 zł). Takie leczenie pomaga uniknąć skutków ubocznych leczenia ogólnego, zapobiega także potencjalnym atakom RAO w przyszłości. Konie szybko przyzwyczajają się do takich zabiegów, uczą się z czasem, że przynosi im to ulgę. Inhalacja szczególnie aerozolem wziewnym jest bardzo szybka i łatwa do wykonania.

Na naszym rynku jest również cała gama produktów wspomagających drogi oddechowe koni ich skuteczność bywa różna, ale niektóre są pomocne szczególnie w okresach zmniejszonego nasilenia objawów choroby. Niestety do tej pory nie ma żadnych badań naukowych potwierdzających skuteczność działania u koni preparatów ziołowych lub tych bazujących na olejkach eterycznych, chociaż wielu właścicieli potwierdza ich skuteczność.

Musimy jednak pamiętać, że podstawą leczenia jest zmniejszenie zapylenia w środowisku konia i stała obserwacja naszego podopiecznego. Dobrym sposobem jest mierzenie częstości oddechów i interwencja, gdy ich liczba przekracza 16 na minutę, w spoczynku. Powinniśmy mieć na uwadze także sposób oddychania naszego pupila, czy koń nie „pomaga” sobie napinaniem brzucha, czy nie rozszerza nadmiernie nozdrzy, i czy nie pojawia się białawy wyciek z nosa albo kaszel. Najważniejsze jest jednak w przypadku RAO przestrzeganie starej zasady, że lepiej jest zapobiegać niż leczyć.

ściółki bezpyłowe www.rsproducter.pl

granulaty sianozastępcze www.holzner.pl